Szkoła to nie miejsce na uprawianie polityki

Szkoła ma być apolityczna, a jeśli nauczyciele będą łamali tę zasadę, to dyrektor powinien natychmiast zareagować. Jeśli te działania będą niewystarczające, wówczas należy przekazać taką informację do kuratorium oświaty. Odmienne poglądy polityczne czy stosunek do akcji protestacyjnej nie mogą być powodem do jakichkolwiek form dyskryminowania – mówi minister edukacji narodowej. Rozmawia Jan Przemyłski

*Czy w najbliższych tygodniach możemy się spodziewać wznowienia akcji protestacyjnej przez środowisko nauczycieli?
W tej chwili nie spodziewałbym się żadnych działań strajkowych. Ze względów formalnych kontynuowanie protestu sprzed wakacji jest niemożliwe, m.in. dlatego, że zmieniły się postulaty związków zawodowych. Należałoby na nowo rozpocząć postępowanie związane ze sporem zbiorowym. Harmonogram wygląda w ten sposób, że najpierw zgłasza się postulaty, następnie prowadzone są rozmowy, negocjacje, mediacje. Dopiero kolejnym krokiem może być referendum, w którym pracownicy decydują o formie protestu, jeżeli uzyskają poparcie większości. Ta droga oznacza kilkumiesięczne działania ze strony związków zawodowych. Po drugie, nie wydarzyło się do dziś nic, co zachęcałoby nauczycieli do protestu. Wręcz przeciwnie, część postulatów została zrealizowana. Przypomnę, że jeden ze związków zawodowych domagał się wzrostu wynagrodzeń o 15 proc. i łącznie, w skali całego roku, podwyżka tej wielkości została wdrożona. Zrealizowaliśmy także inne postulaty. Chcemy też rozmawiać o innych zmianach oraz kolejnych etapach podnoszenia płacy nauczycieli. Apeluję również o realne podejście do sprawy wynagrodzeń. Mamy świadomość, że płace w oświacie muszą wzrastać, jednak nie jesteśmy w stanie natychmiast dać na przykład dwukrotnej podwyżki. Budżet nie jest z gumy. Ale podkreślam, że jesteśmy gotowi do rozmów ze związkowcami.

*Związek Nauczycielstwa Polskiego w połowie września miał ogłosić decyzję o ewentualnym wznowieniu...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: