I szarża, i fantazja

FILM [O tym, jak bardzo rosyjski mundur nie pasuje na polskiego oficera]

„Legiony” to bardzo potrzebny i wyczekiwany film. Polski film. Porównywanie go do produkcji hollywoodzkich nie ma sensu, tak jak nie można porównywać historii Polski i Stanów Zjednoczonych oraz postaw żołnierzy. Bo nigdzie indziej tylko u nas „garstka dzieciaków stanęła przeciwko trzem imperiom”. Jaki był zamysł filmowców? Pokazać miłość z historią w tle czy na odwrót? Nie wiem. Ale bez względu na proporcje romantycznych uniesień i przepięknych, spektakularnych (!) scen batalistycznych, z pewnością celem było wzbudzenie dumy narodowej. I w sercach uczniów, którzy na film pójdą z konieczności, i w duszach tych, którzy film obejrzą, bo wypada. Cel został osiągnięty. Możemy być dumni. Patos? Oczywiście! Nie bójmy się patosu, bo żaden nie będzie bardziej wzniosły od bohaterstwa polskich ułanów. Polskie wojsko, które w czasach, gdy Polski nie było na mapie, rusza do szaleńczego boju o niepodległość. Produkcja Macieja Pawlickiego i Adama Borowskiego daleka jest od filmowej
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze