I szarża, i fantazja

„Legiony” to bardzo potrzebny i wyczekiwany film. Polski film. Porównywanie go do produkcji hollywoodzkich nie ma sensu, tak jak nie można porównywać historii Polski i Stanów Zjednoczonych oraz postaw żołnierzy. Bo nigdzie indziej tylko u nas „garstka dzieciaków stanęła przeciwko trzem imperiom”. Jaki był zamysł filmowców?

Pokazać miłość z historią w tle czy na odwrót? Nie wiem. Ale bez względu na proporcje romantycznych uniesień i przepięknych, spektakularnych (!) scen batalistycznych, z pewnością celem było wzbudzenie dumy narodowej. I w sercach uczniów, którzy na film pójdą z konieczności, i w duszach tych, którzy film obejrzą, bo wypada. Cel został
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: