Pudrowanie nadchodzącej klęski

Małgorzata Kidawa-Błońska jako kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera? Ten pomysł przyćmiewa poważne problemy opozycji i ma przykryć nadciągającą katastrofę wyborczą. W tym samym czasie w Koalicji dochodzi do utarczek i licytacji, a znane „jedynki” na listach opozycji nie znają podstawy programowej, czyli osławionej „Szóstki”.

Jak podawały media, za manewrem ukrycia Schetyny i wyeksponowania Kidawy-Błońskiej stoi szerzej nieznana izraelska firma PR (niewykluczone, że to ta sama, w której swego czasu pracował Michał Kamiński, jeden ze spindoktorów, obecnie kandydat opozycji do Senatu). Podobno to żydowscy macherzy doradzili Schetynie to, co wie każdy Polak – by ukrył się na czas kampanii, gdyż nie wzbudza ani sympatii, ani szacunku nawet we własnym elektoracie. Cóż, Schetyna podobno bardzo się wściekł, ale postawił w końcu na kobietę, której PiS nie będzie mogło brutalnie atakować. Sam jednak nie zrezygnował z „posługi medialnej” i codziennie jest widoczny w kanałach telewizyjnych i radiowych. Co ciekawe, Koalicja Obywatelska odwiesiła nawet bojkot mediów publicznych, więc niewykluczone, że zobaczymy Schetynę w programach publicystycznych TVP.
 
Minimalizowanie strat
Tak więc wicemarszałek Sejmu zamieniła się miejscami z liderem PO i została „jedynką” na liście w stolicy, gdzie powalczy w prestiżowym pojedynku z Jarosławem Kaczyńskim. Ten pozornie sprytny manewr uwydatnia jednak poważną rozterkę (a nawet przerażenie) lidera Koalicji Obywatelskiej. Schetyna wie, że jest jednym z najbardziej niepopularnych polityków w kraju, a jego porażka z Jarosławem Kaczyńskim, porażka w mateczniku PO, byłaby prawdziwą katastrofą dla partii, a przede wszystkim dla niego samego. Schetyna nie chciał więc ryzykować reakcji aktywu partyjnego i wybierając Wrocław, wypisał się z warszawskiej rywalizacji. Zamiana miejsc ma być też sondażem dla Koalicji Obywatelskiej, kto ewentualnie powalczy o prezydenturę. Fakt jednak...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: