Niekontrolowana eksplozja. Bombiarz bez skruchy

Robert N. eksperymentował z niebezpiecznymi materiałami i tworzył wybuchowe substancje. Pod jego nieobecność w mieszkaniu pojawili się policjanci i strażacy, bo jego matka uległa wypadkowi. Wtedy niespodziewanie doszło do eksplozji. Funkcjonariusze zostali poważnie ranni. Bombiarz nie przyznał się do winy, absurdalnie tłumacząc, że mundurowi byli... nieostrożni. Usłyszał jednak surowy wyrok.

Mieszkanka domu przy ulicy Przemysłowej w Łodzi zaniepokoiła się losem schorowanej sąsiadki, której od długiego czasu nie widziała. Ponad 60-letnia kobieta przez kilka dni nie wychodziła na dwór, co było czymś nienaturalnym. Dlatego wezwano pomoc. Pod podany adres
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: