W cichej wiosce gdzieś tam. Wśród Indian Yequana

O tej mieścince można by napisać tylko tyle, że „leży gdzieś tam”. Na pewno bardzo daleko. Posługując się baśniową narracją: „za siódmą górą, za siódmą rzeką…”. A właściwie tylko za tym drugim. Gór tu bowiem jak na lekarsko. Za to rzeki w bród.

Jesteśmy więc „gdzieś tam”. Gdzieś w amazońskiej dżungli. Gdzieś między Rio Orinoko a Rio Cunucunuma. U dzielnych Indian Yequana. Ludzi po dłuższym poznaniu zupełnie otwartych. Aczkolwiek z drugiej strony nieprawdopodobnie wręcz małomównych. Przez tę drugą cechę przybywający tu „biały człowiek na łodzi” musi się nieźle nagimnastykować, aby cokolwiek załatwić.
– Stefano, zrobisz mi zdjęcie z jedną z córek wodza? –
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: