W cichej wiosce gdzieś tam. Wśród Indian Yequana

Podróże [Amazońska dżungla]

O tej mieścince można by napisać tylko tyle, że „leży gdzieś tam”. Na pewno bardzo daleko. Posługując się baśniową narracją: „za siódmą górą, za siódmą rzeką…”. A właściwie tylko za tym drugim. Gór tu bowiem jak na lekarsko. Za to rzeki w bród. Jesteśmy więc „gdzieś tam”. Gdzieś w amazońskiej dżungli. Gdzieś między Rio Orinoko a Rio Cunucunuma. U dzielnych Indian Yequana. Ludzi po dłuższym poznaniu zupełnie otwartych. Aczkolwiek z drugiej strony nieprawdopodobnie wręcz małomównych. Przez tę drugą cechę przybywający tu „biały człowiek na łodzi” musi się nieźle nagimnastykować, aby cokolwiek załatwić. – Stefano, zrobisz mi zdjęcie z jedną z córek wodza? – wypala nagle w moim kierunku indiański przewodnik, z którym przywędrowałem w to miejsce. – No pewnie! – Lo siento! Przepraszam!
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze