Elektorat

Dodano: 10/09/2019

Felieton [Wrzutka]

Pod koniec tegorocznych wakacji spotkałem się z Elektoratem. W moim przypadku Elektorat był mężczyzną około pięćdziesiątki, nie za bogatym, nie za biednym, z wykształceniem średnim i niewygórowanymi ambicjami. Były górnik, z wieloma latami szychty na przodku, z doświadczeniem pracy na saksach, obecnie zaangażowany w rozwijanie prywatnego interesu. O jego poglądach na rzeczywistość dowiedziałem się nie od razu. Spotkanych ludzi mogę z grubsza podzielić na wielbicieli – którzy rozpoznają, komplementują – i pozostałych (ci przeważnie milczą i udają, że nie poznają). Jednak z otwartą krytyką spotykam się rzadko, a z napaściami, wyjąwszy wynajętą dzicz pod telewizją – nigdy! Otworzył się na dobre ostatniego dnia przed wyjazdem. Co ciekawe, wspomniany Elektorat wcale nie uważał się za katolickiego fundamentalistę, do kościoła, jak przyznał, chodzi trzy razy do roku. (Ale nie pozwoli, żeby tęczowe zboki profanowały mu wizerunek Matki Boskiej!). Nie określał się też jako
     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze