Czego uczy przypadek Konfederacji

Felieton [Widziane ze śmietnika historii]

Konfederacja, nawet wzmocniona głosami wyborców Kukiza, nie przekroczy progu 5 proc., jeśli wysoka frekwencja narzuci wymóg znacznego przekroczenia bariery 1 miliona głosów. Konfederacja wprawdzie próbowała przeprowadzić pewną racjonalizację, pozbywając się Huberta Czerniaka, ale nic to nie dało, gdyż została pomyślana jako sojusz ugrupowań skupiających w dużej mierze różnorodną szurię. Pełna racjonalizacja wymagałaby odsunięcia nie tylko Lechitów, lecz także reptilian i płaskoziemców, czyli Brauna i Korwina, co jednak odsunęłoby ich niszowe elektoraty, a na pozyskanie normalnych zwolenników nie byłoby już czasu, nie mówiąc o koniecznej zmianie retoryki. Konfederacja nie ma więc szans na stanie się normalnym ugrupowaniem. Wprawdzie uzyskano przejściowy i ograniczony sukces, pozyskując sfrustrowaną młodzież dla haseł prorosyjskich, ale część zwolenników osiągnie pełnoletność dopiero za kilka lat, a wielu zakończyło swoją działalność na trollowaniu w internecie. Z całej
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze