Mamy szczęście!

Niedawno pewna znana celebrytka oświadczyła, że rezygnuje z Kościoła. Nie żebym szczególnie interesował się metafizycznymi refleksjami celebrytek, ale w tym wypadku zaciekawiła mnie przyczyna deklarowanej chęci apostazji. Okazało się, że była nią katolicka ocena masturbacji. Przyznam, że zbierałem szczękę z podłogi.

Czyli można sprowadzić religię trwającą tysiące lat (bo przecież tak naprawdę rozpoczęła się ona przed namiotem Abrahama), będącą fundamentem całej naszej cywilizacji – do sprawy masturbacji? Więcej, że można się z tą głupotą afiszować, a wszystkie Pudelki, „Newsweeki” i inne „GW” będą się tym zachwycać? W tym samym czasie inni celebryci, z Zagajewskim (uczciwość każe przyznać, że naprawdę niezłym poetą) na czele, nagrali filmik jednoznacznie stwierdzający, że aktualna sytuacja w Polsce jest taka sama jak ta w getcie warszawskim w czasie II wojny światowej. Oczywiście można te kretynizmy zrzucić na karb stałej cechy większości celebrytów, czyli koniunkturalizmu i dyspozycyjności ubranej w szaty buntu. Ale zdałem sobie sprawę, że jest to sytuacja poważniejsza. Oni zapewne naprawdę mają tak mały zasób wiedzy, że w to wierzą. Że katolicyzm to kwestia masturbacji. Że w getcie warszawskim było jak w dzisiejszej Warszawie. I że, niestety, są oni częścią szerszego procesu. Bo to właśnie widzimy na całym świecie. Erupcja głupoty połączonej z kastrowaniem perspektywy – tak czasowej, jak i intelektualnej – człowieka. A wspomniana kastracja opiera się na jednym. Na zapominaniu. Tego, kim jesteśmy i skąd pochodzimy. Zapominaniu, jak w przykładzie z Zagajewskim, nawet tego, co działo się nie setki lat, lecz kilka dekad temu. Rzecz jasna, odwrócenie globalnych trendów to nie nasze zadanie, bo przecież i sił, i możliwości brak. Ale powinniśmy doceniać to szczęście, które mamy. Nie tylko dlatego, że daleko nam do tamtych, z ich wąską, wykastrowaną i często infantylnie groteskową perspektywą. Lecz także dlatego, że mimo wszystkich swoich wad...
[pozostało do przeczytania 4% tekstu]
Dostęp do artykułów: