Rozkładanie doktryny

Od jakiegoś czasu, ze szczytów Kościoła – a warto to dostrzegać, żeby pamiętać, iż posłuszeństwo w Kościele, choć ma wymiar instytucjonalny, jest to jednak przede wszystkim posłuszeństwo Prawdzie i Jezusowi Chrystusowi – płyną sygnały rozkładu doktryny. I niestety nie jest to przesada. Oto kilka dni temu w wywiadzie dla włoskiego magazynu „Tempi” generał Towarzystwa Jezusowego oznajmił (nie po raz pierwszy zresztą), że diabeł istnieje symbolicznie, a nie jako osoba.

„Diabeł istnieje jako personifikacja zła w różnych strukturach, ale nie osobowo, bo on nie jest osobą, jest drogą działania zła. On nie jest osobą tak jak osobą jest człowiek. Jest drogą, w jaką zło jest obecne w ludzkim życiu” – oświadczył o. Arturo Sosa SJ. Generał jezuitów dodał, że diabeł istnieje w sferze symbolicznej, a nie osobowej. Takie wypowiedzi jak ta to niestety smutny dowód na działanie osobowego zła, czyli szatana. Lewis słusznie wskazywał, że utrata świadomości istnienia i działania szatana jest największym diabelskim sukcesem. Ale to niejedyny przykład, jak rozkład doktryny zastępuje troskę o Kościół. Weźmy dokument roboczy synodu na temat Amazonii. Jego autorzy skupiają się na ekologicznej duchowości, na konieczności pojednania z Matką Ziemią i oczywiście zniesieniu celibatu. Czy są to najważniejsze problemy Amazonii? Oczywiście nie. Tymi są bowiem – jak wskazuje biskup José Luisa Azcona, który przez lata był biskupem Marajó, diecezji obejmującej dziesiątki wysp w delcie Amazonki – „rosnąca liczba zielonoświątkowców, praca dzieci, handel ludźmi i kryzys duchowy”. Zamiast zajmować się problemami, lepiej zająć się rozkładaniem doktryny. Dlaczego? Aż strach o to pytać.

 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: