Gorący sierpień w Rzymie. Wojna o wartości

Prezydent Włoch Sergio Mattarella niestety nie zna systemu wydawniczego tygodnika „Gazeta Polska”. Szkoda. Gdyby znał, to by nie dawał terminu dla finału międzypartyjnych negocjacji na wtorek 27 sierpnia, czyli tuż przed ukazaniem się tego numeru. Dzisiaj być może jest już wiadomo: czy rząd Ruchu Pięciu Gwiazd i Partii Demokratycznej, czy przyśpieszone wybory. A my możemy jedynie, nie znając wyniku rozgrywki, przyjrzeć się włoskiemu kryzysowi, który rozpalił w ostatnich tygodniach Półwysep Apeniński do czerwoności.

„Ferragosto” to termin, którzy doskonale znają nie tylko Włosi, ale i turyści zagraniczni: w połowie sierpnia w Italii panuje szczyt urlopowy, autostrady są zapchane gigantycznymi korkami, a centra dużych miast i biurowe dzielnice wyludniają się. Dlatego szokiem był dla Włochów nagły polityczny zwrot, który akurat w tych dniach dokonał się za sprawą szefa Legi, wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych, Matteo Salviniego.

Koalicja rządząca
Wszystko się zaczęło od różnicy zdań w sprawie ustawy o „TAV” („Treni Alta Velocità”) – w trakcie głosowania nad nią w senacie doszło do pęknięcia koalicyjnej większości. Tu trzeba przypomnieć, że w wyniku marcowych wyborów w 2018 roku w Italii, po kilkumiesięcznym bałaganie, ukształtował się rząd „żółto-zielony”, czyli koalicja bazująca na specjalnej umowie, pakcie między Ruchem Pięciu Gwiazd (M5S, Movimento Cinque Stelle) a prawicową Ligą (Lega). Premierem został człowiek spoza politycznego układu, adwokat Giuseppe Conte, który z racji zajmowanego stanowiska i politycznej funkcji jest przezywany „notariuszem”. Dość długo odmawiano mu bowiem w publicznym dyskursie politycznej autonomii, sugerując, iż jest jedynie wykonawcą poleceń obu wicepremierów. I ta właśnie koalicja rządzi we Włoszech od roku. Pośród wielu spraw forsowanych przez obu koalicjantów na pierwsze miejsce wysuwają się kwestie związane z imigrantami (Salvini realizuje twardą politykę –...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: