Tragedia omyłek

Wyczekiwana 15. powieść niezwykle popularnego Guillaume Musso może zaskoczyć jego miłośników. Wprawdzie reprezentuje ulubioną dla tego autora mieszankę kryminału z powieścią romantyzmu, aliści w „Zjeździe absolwentów” kryminału jest znacznie więcej. Jak wiadomo, każdy rasowy autor sprzedaje w swoich dziełach większe lub mniejsze partie własnej biografii.

Sądząc po gorliwych zaprzeczeniach Musso w posłowiu mniemam, że jest tych doświadczeń całkiem sporo. Po 25 latach alter ego autora – Thomas – wraca  do swojej starej szkoły na Lazurowym Wybrzeżu na zjazd absolwentów. Przez wiele lat starał się tego unikać, ograniczył kontakty z ciągle mieszkającymi tam rodzicami, pozrywał znajomości. Nawet w myślach starał się nie wracać do swojej pierwszej miłości Vinci, która w tajemniczy sposób zniknęła, uciekając do Paryża, jak plotka głosi – ze swoim nauczycielem-kochankiem.
Tyle że nie uciekła. Ciało nauczyciela znajduje się zamurowane w ścianie sali gimnastycznej, o czym bohater wie najlepiej, był bowiem współmordercą... Co gorsza, na zakończenie zjazdu wspomniana sala ma zostać zburzona. Po przyjeździe przeszłość uderza ze wzmożoną siłą. Trup sypie się gęsto, zaskoczenie goni zaskoczenie, przy czym okazuje się, że mroczny dramat jest w istocie „tragedią omyłek”. Reżyserem zdarzeń okazuje się ślepy traf, niedoinformowanie i rozpętane emocje. A nagromadzenie point jest w stanie zaskoczyć nawet najbardziej wybrednego czytelnika. I tylko żal, że wszystko nie może skończyć się stwierdzeniem: I żyli długo i szczęśliwie.

Guillaume Musso
„Zjazd absolwentów”
Albatros, Warszawa 2019

 
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: