Europa czeka na gwałciciela

Czy czeka nas więc okres kolejnej dominacji Rosji w Europie? Jestem przekonany, że nie. Od dłuższego czasu lansuję tezę, że nadchodzi kres imperialnej pozycji Rosji, która może zakończyć się rozpadem Federacji Rosyjskiej. Moskwa okazała się państwem niezdolnym do reform i korzysta jedynie z bogatych źródeł energii. Świat poszedł do przodu (wspominałem o tym w poprzednim komentarzu) i zaczyna znajdować nowe źródła pozyskania paliw. Rosja nie jest na to przygotowana. Jedynym jej sposobem obrony dotychczasowej pozycji będzie osłabianie ewentualnych rywali. Za czasów Lecha Kaczyńskiego Rosja musiała walczyć o pozycję lidera w Europie Wschodniej. Katastrofa smoleńska tę rywalizację rozstrzygnęła na korzyść Moskwy. Ale nie na długo. Putin nie będzie w stanie poradzić sobie z kryzysem ekonomicznym i widząc to, już ucieka w ostrą rywalizację z UE i USA. To jednak gaszenie ognia benzyną. Wykorzystywanie naiwności Zachodu też ma swój kres. Sprzeczność interesów ekonomicznych i wojenna retoryka
     
66%
pozostało do przeczytania: 34%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze