Pingwiny z Berlina i ludzie z Madagaskaru

Z końcem minionego tygodnia „Gazeta Wyborcza” oraz postępowa część europejskich mediów z triumfem ogłosiły, w ślad za komunikatem berlińskiego zoo, że „nie tylko homoseksualne pingwiny z berlińskiego zoo decydują się na adopcję”.

Zanim w ślad za tą szokującą informacją rozpocznie się specjalna operacja pingwiniego komanda pod dowództwem Skippera (nie, nie tego z Berlina, choć tak właśnie nazywa się jeden z bohaterów tekstu „Wyborczej”, tylko tego oryginalnego, z Madagaskaru), z Kowalskim, Szeregowym i Rico w składzie, warto się zastanowić nad tym, jak w szczegółach wygląda ta sprawa i po co w zasadzie postępowy świat tak się nią ekscytuje. Doniesienie o rzekomej „decyzji o adopcji” samo w sobie jest problematyczne. Jak bowiem czytamy w artykule, dwa samce pingwinów przez długi czas nie miały dostępu do pingwiniego jaja, więc wysiadywały kamienie. Decyzję, żeby podrzucić im zamiast kamieni prawdziwe jajo, nie podjęła zatem pingwinia społeczność, ale pracownicy berlińskiego zoo: „Parę dni temu pracownicy ogrodu zoologicznego postanowili to zmienić i podrzucili im prawdziwe pingwinie jajo – porzucone przez matkę”. Zdaniem dziennikarzy „Wyborczej” był to strzał w dziesiątkę, bo pingwiny od razu zabrały się do wysiadywania jaja. Jest jednak pewien szkopuł. „Dopiero za dwa miesiące okaże się, czy wykluje się z niego pisklę. Nie jest to pewne, pracownicy zoo mają wątpliwości, czy jajo zostało zapłodnione. Trzymają jednak kciuki za Pinga i Skippera, bo pingwinie pisklę nie przyszło na świat w Berlinie od 15 lat”. No cóż... Nasuwa się strasznie wsteczniackie podejrzenie, że jeśli berlińscy postępowcy z zoo od 15 lat zatrudniają do rozrodu pingwinów same samce, to nie należy się dziwić, iż nie ma z tego żadnych piskląt. Piskląt na razie nie ma, ale jest z pewnością PR-owa akcja na cały świat. O dwóch homopingwinach przeczytałem bowiem nie tylko w „Wyborczej”, lecz także w lokalnej gazecie na katolickiej Malcie. Tutaj co prawda autorzy położyli...
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: