SPOD SAMIUŚKICH TATER

Motoryzacja [Mistrz kierownicy ucieka - Wyścig Tatrzański]

Proszę Państwa, jedynie najwytrwalsi zawodnicy stanęli dziś na starcie Wyścigu Tatrzańskiego. Oto rozpoczyna się pierwszy w historii polskiego automobilizmu, samochodowo-motocyklowy wyścig górski. Na Łysej Polanie tworzy się historia. Możemy podziwiać śmiałków, w których żyłach płynie benzyna zamiast krwi, i ich wspaniałe maszyny. Po mojej prawej stronie widzę hrabiego Adama Potockiego przy sportowym modelu Austro Daimlera z silnikiem o pojemności 3 tys. Cm3. To prawdziwy potwór o mocy 100 KM. Obok legendarne Bugatti doktora Vetterliego. To model o pojemności 1,4 tys. cm3 wyposażony w kompresor. Za nimi całe stado fiatów. Pan Kapliński startuje wyścigowym modelem 509, a pan Romer sportowym Fiatem 503. Jednak mój wzrok podąża teraz w stronę potężnego monstrum, Mercedesa z silnikiem o gigantycznej pojemności 6,8 tys. cm3 i mocy 140 KM, za kierownicą którego na starcie Wyścigu Tatrzańskiego zobaczymy zagranicznego kierowcę, barona Wentzel-Mossau. Zmotoryzowani śmiałkowie
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze