Celebryci dodają gazu. Komu za kierownicą wolno więcej

KRAJ [Bezpieczeństwo, prawo, wypadki drogowe]

Alkoholowy rajd Kamila Durczoka przez pół Polski – o mały włos nie zakończony tragedią – powinien spotkać się z powszechnym potępieniem. Ale niemal od razu znaleźli się obrońcy dziennikarza-celebryty, znanego z niechęci do obecnego rządu. Niestety, to nie pierwszy przypadek, gdy liberalny „autorytet”, po karygodnych wybrykach za kółkiem, jest rozgrzeszany lub broniony przez medialno-sądowy establishment. 26 lipca 2019 roku Kamil Durczok – po czterodniowej biesiadzie alkoholowej we Władysławowie – wsiadł do swojego BMW X6M i ruszył w stronę Katowic. W aucie – według niektórych doniesień medialnych, niepotwierdzonych jeszcze ostatecznie przez prokuraturę – towarzyszyła mu 20-letnia kobieta. Po przejechaniu po pijanemu kilkuset kilometrów, w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego, doprowadził do kolizji. Jak sprawdziła policja – w wydychanym powietrzu miał 2,6 promila alkoholu. „Jadąc, widziałam już, jak po prostu balansuje tym samochodem. Widziałam, że nie panuje nad nim.
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze