Wolność słowa nie jest tęczowa. Cenzorzy spod znaku LGBT

KRAJ [LGBT, cenzura, SDP, Izba Wydawców Prasy]

Teza, że naklejka „Strefa wolna od LGBT”, jest przede wszystkim testem na wolność słowa, potwierdza się na naszych oczach. Wezwania do cenzury, także prewencyjnej, rytualne oskarżenia o faszyzm, a nawet akty agresji fizycznej wyznawców „tęczowej” ideologii dowodzą, że z tolerancją mają problem przede wszystkim jej rzekomi obrońcy. „Jesteście bandą poje...ych homofobów, których powinno się kur... wyje...ć na inną planetę”, „pie…ni naziści”, „pluję na was”, „skur...syńskie ścierwa” – to tylko niektóre wiadomości, jakie redakcja „Gazety Polskiej” otrzymała od ludzi mieniących się głosicielami tolerancji. Wśród nadesłanych maili były też groźby, które bez problemu można zakwalifikować jako karalne. Jeden z kioskarzy sprzedających tygodnik został zresztą zaatakowany. Na szczęście ani akcja zastraszenia redakcji, ani próba zablokowania dystrybucji nalepek dołączonych do „GP” nie powiodły się.„Taka cenzura jest śmieszna” Choć niektórzy liberalno-lewicowi
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze