Przypadek człowieka gumy

W polityce zdolność zmiany barw i czerpania z tego profitów jest zjawiskiem częstym i nie budzi większego zdziwienia, jednak skok, który wykonał Roman Giertych, jest na tyle spektakularny, że aż prosi się o głębszą analizę.

Gdyby Roman Giertych posiadał tzw. kręgosłup ideowy, już dawno jego kręgi byłyby w całkowitej rozsypce. Zapiekły nacjonalista, wydawałoby się, że genetycznie nasiąknięty wyolbrzymioną aż do granic absurdu dmowszczyzną, pokazowy konserwatysta i wróg modernizmu, naraz porzuca stare – rodzinne – dekoracje i ubiera się w szaty liberalnego modernizmu. Rano zasypia jako wróg Unii Europejskiej, a rankiem budzi się rasowym, salonowym kosmopolitą. Co stało się powodem tak spektakularnej iluminacji?

Korzenie
Sprawa ponoć zaczyna się od pradziadka Franciszka, pracownika towarzystw budowlanych, który miał zdecydowane, narodowe poglądy. Pod jego wpływem pozostawał dziadek Romana Giertycha – Jędrzej. Urodził się w Sosnowcu jeszcze w czasach Królestwa Polskiego. Przez pewien czas pracował nawet w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, skąd ponoć wykurzyła go sanacja. Uraz do środowiska piłsudczyków pozostał mu do końca życia i w swojej – niezwykle płodnej – twórczości publicystycznej nieustannie dawał temu wyraz. W kręgach londyńskiej emigracji znany był jako człowiek o skrajnych poglądach i nigdy nie zdobył tam szerszego posłuchu. Giertychowi seniorowi przed II wojną światową zdarzały się teksty, w których podkreślał zasługi Adolfa Hitlera dla narodu niemieckiego. Z wiekiem Jędrzej Giertych stawał się coraz bardziej radykalny, postulując doprowadzenie do objęcia w Polsce władzy przez jednorodnie narodowy rząd, który z nikim nie będzie szedł na kompromisy. Postrzegany był zatem jako nieco maniakalny, narodowy radykał. Charakterystycznymi nutami dla publicystyki Jędrzeja Giertycha są: niechęć do demokracji, postulat rozwiązania „kwestii żydowskiej” oraz demasonizacja wszelkich instytucji. Niezmiennie...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: