Złotą kurę zarzyna się tylko raz

W ubiegłym tygodniu ponad 26,1 proc. Greków poparło mistrza demagogii, hiperżebraka i ekonomicznego dyletanta. Bo czy można jeszcze trafniej opisać lidera greckich lewaków Alexisa Csiprasa? Co to za czasy, kiedy archaiczni duchem, ale za to młodzi ciałem komuniści mogą na oczach świata nakręcać wielką, szkodzącą własnemu krajowi rozróbę? Ale jeszcze gorsze jest to, że w mocno dotkniętej kryzysem Francji, państwie uznawanym za jedną z kolumn nośnych europejskiego gmachu, na prowadzenie wysunął się polityk ziejący wrogością do euro. Mało tego, François Hollande był jedynie przedsmakiem dalszych niespodzianek. Absolutna większość zdobyta w ostatnich wyborach parlamentarnych jest jedną z nich. Co się stało z Francją? Zamieniła się miejscami z Holandią i teraz to ona będzie wiodła prym wśród socjalistycznie skrzywionych pasożytów. Opis bezlitosny, ale trafny. Wiele wskazuje na to, że Francja jest aktualnie w stanie zrewolucjonizować obowiązujący porządek ekonomiczny i zabawić się w
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze