Ukraina - W obronie rodzimej mowy

Język ukraiński wciąż zagrożony Zagraniczni dziennikarze w komentarzach sceny mordobicia nie kryli ironii, nie zdając sobie sprawy z dramatyzmu sytuacji na Ukrainie. Deputowani opozycji patriotycznej wciąż odczuwają zagrożenie dla ojczystej mowy ze strony języka rosyjskiego. By zrozumieć ich obawy, trzeba przypomnieć sobie najważniejsze fakty z dziejów Ukrainy. W odróżnieniu od Litwy i Białorusi Ukraina nie była odrębnym członem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Do Korony została wcielona na mocy unii lubelskiej w 1569 r. W okresie kontrreformacji język ukraiński (zwany wtedy ruskim) stał się mową chłopską. Szlachta na Rusi mówiła po polsku i po łacinie, nie dyskryminowała natomiast w żaden sposób mowy ukraińskiej. W każdej dużej wsi była cerkiew, a przy niej szkoła, w której miejscowe dzieci pobierały w języku ukraińskim podstawowe nauki. Paweł Jasienica dziwił się, że potomstwo chłopów pańszczyźnianych sprowadzanych z Mazowsza do majątków na Ukrainie w przeciągu
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze