Demokracja klasy 24.

Wśród politologów i analityków życia publicznego panuje zgoda, że kwestie najważniejsze, te o fundamentalnym charakterze, wiążą się z bezpieczeństwem państwa. Troska bowiem o to bezpieczeństwo jest obowiązkiem władzy państwowej – każdej, która dba o interes narodowy.

W dzisiejszym dynamicznym i pluralistycznym świecie często występują spory, w jaki sposób najlepiej pojmować interes narodowy i skutecznie o niego zabiegać. Są jednak sytuacje, gdy jasno widać, co jest z tym interesem zgodne, a co nie. Oto przykład.

19 czerwca 2012 r. na stronie 24. (słownie: dwudziestej czwartej) ukazuje się tekst Andrzeja Kublika pt. „Gazprom zdziera z Polski”. Podtytuł mówi: „Polska płaci najwyższą w Unii Europejskiej cenę za gaz z Rosji”.

Aby zrozumieć skandaliczny kaliber tej informacji, dodajmy, że w 2011 r. Polska „była trzecim co do wielkości – po Niemczech i Włoszech – klientem koncernu w Europie”. Trzeba też pamiętać, że poziom życia w Polsce jest niższy niż w większości unijnych odbiorców gazu z Gazpromu, a w dodatku do nas gaz dostarczyć jest najprościej i najbliżej.

Kublik pisze, iż „w 2009 r., negocjując umowę gazową z Rosją, wicepremier Pawlak zapewniał, że da nam ona »pewność dostaw gazu po rozsądnej cenie«”. Czy najwyższa cena w Unii może być uznana za rozsądną? Rozsądną z punktu widzenia czyich interesów?

W ubiegłym roku, 27 maja, „Gazeta Wyborcza” podała: „Sejmowa Komisja Skarbu chce, by NIK zbadała, dlaczego PGNiG za rządów PiS zgodziło się na podwyżkę cen gazu z Rosji, i porównała konsekwencje tego kontraktu z umową gazową rządu PO-PSL z Rosją. Wczoraj komisja przyjęła wniosek w tej sprawie, zgłoszony przez posłankę PO Renatę Zarembę. Odrzucono za to wniosek wiceprzewodniczącego komisji Dawida Jackiewicza (PiS), by NIK zbadał, jak w latach 2009–2010 przebiegały gazowe negocjacje z Rosją i by rząd odtajnił instrukcje do tych negocjacji”.

Interesujące, prawda? Sejm w rękach koalicji rządzącej...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: