Wśród kanibali

Nie ma co ukrywać, w motoryzacji czeka nas tąpnięcie. Na pozór nic tego nie zapowiada, bo w Polsce wiele firm odnosi sukcesy sprzedażowe. Lecz menedżerowie z pewnością wiedzą, że to, co ma nadejść, nadejdzie. Powodów jest kilka. Po pierwsze, nowe normy dotyczące spalin. Aby je spełnić, firmy rezygnują (bądź zrezygnowały) z wielu silników, co klienci mogą postrzegać jako ograniczenie wyboru. Statystki sprzedaży w zeszłym roku i na początku tego paradoksalnie poprawiło zamieszanie z WLTP, firmy z dużą dozą determinacji musiały bowiem wyprzedać samochody, które nie spełniały unijnych wymogów. Po drugie, powodem tąpnięcia będzie transformacja technologiczna, której jesteśmy świadkami.

Wszyscy pracują nad samochodami elektrycznymi, a kilka z nich już wprowadza się na rynek. Silniki spalinowe natomiast „oczyszcza się”, montując tzw. miękkie hybrydy, które, mówiąc szczerze, spełniają rolę listka figowego. Niby coś tam zasłania, ale golizny nie ukryje. Miękkie hybrydy pozwalają jednak producentom na oddalenie niebezpieczeństwa. Na jak długo? Nie wiem. Lecz nawet dla kogoś nieinteresującego się motoryzacją musi być jasne to, że nowe technologie w samochodach powodują wzrost cen. To kolejny powód, który doprowadzi do wieszczonego przeze mnie tąpnięcia. Jedną z pierwszych ofiar tego stanu rzeczy jest Audi. Firma z Ingolstadt jeszcze na dobre nie otrząsnęła się po dieselgate, a już padła ofiarą kanibali. Bo jak nazwać Skodę, która w nowym Superbie montuje LED-owe reflektory matrycowe? Albo VW, który na szeroką skalę wprowadził wirtualny kokpit? I jeszcze Seat podgryzający sportowy image Audi, tworząc markę Cupra. – I ty, Brutusie, przeciwko mnie? – pytają w Ingolstadt. „Przewaga dzięki technice”, sztandarowe hasło Audi, chyba już nie robi na nikim wrażenia, zwłaszcza że tej przewagi coraz częściej nie widać. Tu przechodzimy do bohatera dzisiejszego tekstu – najmniejszego Audi , czyli A1. To bardzo udany samochód. Dynamicznie stylizowany. A wersja z...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: