Szambo wybiło. Zapiski z podróży po Polsce

Ochrona środowiska i powstrzymanie emisji CO2 stały się nową religią. Klimatolodzy i ekodziałacze uzyskali status proroków, a wyznawcy tego nowego kościoła prześcigają się w radykalizmie. Są nawet męczennice, jak ta dziewczynka, która ogłasza post od bananów, by ratować orangutany. Groteskowych przykładów nie brakuje, ale zgadzamy się, że jednak lepiej żyć w świecie niezatrutym i że wszyscy możemy ograniczać zanieczyszczenie.

Segregujemy śmieci, zmniejszamy emisję spalin i nie jest tak, jak pisze Masłowska: że szczytem adrenaliny u nas jest „wypi...lenie starej lodówki do lasu”. Gdy prośrodowiskowe zmiany postaw społecznych przyjmujemy jako cywilizacyjny awans, niewielu dostrzega, że wokół rozpanoszył się potworny śmietnik. A przecież to, co widzimy przy drogach i ulicach, woła o pomstę do nieba. W przestrzeń wspólną, która jest dobrem nas wszystkich, barbarzyńcy nawtykali, gdzie się da, wrzaskliwe billboardy, banery, ogłoszenia.  Trwa wyścig – kto jaskrawiej, monstrualniej i brzydziej. Niestety, ten gwałt na środowisku nie wywołuje masowych protestów. Pamiętam, jak jadąc z dziećmi zakopianką, czekaliśmy na moment, gdy na wzniesieniu koło Rdzawki otworzy się przed nami Podhale. Przy dobrej pogodzie widoczny był monumentalny zarys Tatr. Ale do czasu. Teraz zamiast panoramy podziwiamy reklamę grzejników. Do niedawna jadąc A4 z Katowic do Wrocławia, ze wzgórza koło Gogolina ukazywała się idylliczna dolina, a w tle majaczyły Sudety. Dziś w ten unikalny pejzaż jakiś burak wsadził ogromne konstrukcje z reklamami. Na „gierkówce” z kolei, w Wojkowicach Kościelnych, mijamy mały romański kościółek z kamiennych ciosów (zabytek klasy zero). Dziś jest niemal niewidoczny zza wielkich billboardów. Te przykłady to zaledwie kropla w morzu reklamowego szamba, które wybiło wraz z transformacją. Potrzebna jest nowa ustawa krajobrazowa, ale tworzona nie przez lobbystów firm outdoorowych. Konieczne jest radykalne prawo, które położy kres niszczeniu...
[pozostało do przeczytania 2% tekstu]
Dostęp do artykułów: