Przyroda nielegalna. Lepiej ich nie dotykać

Mimo że są znane od tysięcy lat i stosowane leczniczo oraz w obrzędach rytualnych, to jednak odchodzący od środowiska naturalnego i komercjalizujący wszystko człowiek uczynił z nich symbole zła. Dziś to rośliny, do których lepiej się nie zbliżać. Niosą śmierć, dramat i płacz.

Zwykle gdy myślimy o polityce prohibicyjnej i walkach z kartelami narkotykowymi, przychodzą nam do głowy obrazy rodem z serialu „Narcos” i książek opisujących Pablo Escobara. Są również przykłady dużo starsze. Państwa walczą z narkotykami od setek lat. Tak było z grzybkami Teonanácatl stosowanymi przez Azteków. Ten lud zamieszkujący tereny Ameryki Środkowej używał grzyba w celach rytualnych, a członkowie społeczności twierdzili, że ułatwia on kontakt z duchami. Dlatego też Teonanácatl nazywano „boskim grzybem”. Jego halucynogenne właściwości miały być wykorzystane m.in. podczas koronacji Montezumy II. Wszystko zmieniło się wraz z przybyciem konkwistadorów i katolickich duchownych, którzy zakazali Indianom stosowania grzybków. W pewnym sensie zrobili to bardzo skutecznie, bo po trzech wiekach od tych wydarzeń, w połowie XX stulecia, mało który uczony wierzył w słowa XVI-wiecznych duchownych o dziwnych grzybkach. Wszystko zmieniło się dzięki Gordonowi Wassonowi, który w latach 50. odkrył, że w jednej z meksykańskich wiosek nadal używa się grzybków do plemiennych rytuałów. Jego artykuł w czasopiśmie „Life” z 1957 roku opisujący jedzenie grzybów i oddawanie im czci doprowadził do renesansu grzybów halucynogennych, a zdobywająca sławę na świecie kultura hipisowska rozpowszechniła ten zwyczaj. Trwa on w niewielkim stopniu do dzisiaj również w Polsce, gdzie jest domeną znającej się na grzybach młodzieży ze studiów leśnych. I znów na nic się zdały prohibicja i unormowania.

Marihuana Herodota
Na świecie jest wiele roślin i grzybów, które dzisiaj kojarzone są głównie z narkomanią i nielegalnymi biznesami. Nie zawsze tak było, a większość...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: