Rozbić Polskę. Samorządowy plan opozycji na wybory

Każdy pomysł na zniszczenie spójności państwa polskiego to droga do jego likwidacji. Dobrze brzmiący termin „federalizacja” albo oznacza dzielnicowe rozbicie, albo jest zaproszeniem do pełzających rozbiorów. Jedno i drugie stawia pod znakiem zapytania polską państwowość

Totalna opozycja wysłała właśnie kolejny groźny sygnał pokazujący, jak mało ceni sobie polską rację stanu. Strach przed politycznym armagedonem, czyli znaczną porażką w jesiennych wyborach parlamentarnych, dyktuje liberalnemu establishmentowi coraz bardziej obłędne pomysły na przetrwanie. Nawet kosztem Polski.

Plan ratunkowy kosztem kraju
4 czerwca w Gdańsku pod auspicjami prezydent Aleksandry Dulkiewicz odbyło się głośne spotkanie samorządowców z całej Polski. Ton nadawali prezydenci dużych miast: Gdańska, Warszawy, Wrocławia, Poznania. A ogłoszony wówczas 21-punktowy „program decentralizacyjny”, który trafniej można nazwać przedrozbiorowym, firmowała Fundacja im. Stefana Batorego.
Anna Fotyga, polityk Prawa i Sprawiedliwości, niegdyś minister spraw zagranicznych, posłanka do Parlamentu Europejskiego kilku kadencji, jasno stwierdza w rozmowie z „Gazetą Polską”: – Konsolidacja państwa pod rządami Zjednoczonej Prawicy, a także wyniki wyborów do PE spowodowały przyspieszenie działań opozycji. Postanowiono wykorzystać relatywnie silne wsparcie polityczne w samorządach dużych miast i ich elektoratach.
Europarlamentarzystka dodaje, że Platforma Obywatelska stosuje sprytną strategię posługiwania się dawnymi, uznanymi pomysłami do własnych celów. – Tak jest choćby z pomysłem na Izbę Samorządową. Ta koncepcja pojawiała się jeszcze przed wojną w propozycjach Mieczysława Niedziałkowskiego, w dokumentach I Zjazdu NSZZ „Solidarność”. Ale wcześniejsze koncepcje miały charakter wybitnie pracowniczy. W nowej wersji Platformy Obywatelskiej chodzi raczej o wykreowanie siły oligarchicznej, dysponującej instytucjonalnym przełożeniem na władze...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: