Powstanie nikomu niepotrzebne

Siła partii komunistycznej SED brała się w latach 50. z obecności w kraju wojsk sowieckich. Ludność nienawidziła czerwonoarmistów, którzy idąc w 1945 r. na Berlin, zostawiali za sobą spaloną ziemię i trupy dzieci oraz kobiet, bo nawet chłopcy bili się na froncie, zmobilizowani ostatnim szaleńczym rozkazem Hitlera. Gospodarka uginała się pod ciężarem kosztów utrzymania armii okupacyjnej. Ceny racjonowanej żywności i głodowe zarobki skazywały większość społeczeństwa na nędzę – tymczasem Moskwa przysyłała na swoją zachodnią rubież wciąż nowe oddziały.

Beria ogłasza swoją pierestrojkę

Napięcie zaczęło rosnąć jeszcze za życia Stalina. W 1950 r. SED obwieściła, że nadeszła pora na przekształcenie gospodarki według bolszewickiego wzorca. Zarządzono więc kolektywizację rolnictwa – zjawisko dla Niemców nowe, zaczęto rozbudowę przemysłu ciężkiego kosztem spożywczego, a także ogłoszono „zaostrzenie walki klasowej”. Chłopi i rzemieślnicy opierający się nacjonalizacji podwoili w ciągu roku liczbę więźniów politycznych do 66 tys. Ponieważ gospodarka wciąż nie spełniała sowieckich oczekiwań, w maju 1953 r. partia dwukrotnie podniosła normy pracy – i tak mocno zawyżone w stosunku do ludzkich możliwości.

Tymczasem na Kremlu, od śmierci Stalina w marcu 1953 r., trwała zażarta walka o władzę. Karty rozdawał ówczesny szef NKWD Ławrentij Beria. Sekretarz generalny Komitetu Centralnego SED Walter Ulbricht i premier NRD Otto Grotewohl zostali w czerwcu potajemnie wezwani do Moskwy. Beria kazał im natychmiast uspokoić społeczeństwo poprzez ogłoszenie „nowego kursu” – swego rodzaju pieriestrojki lat 50. Polegała ona na czasowej rezygnacji z kolektywizacji oraz wsparcia małych prywatnym firm. Najgłośniej protestował Walter Ulbricht – przedwojenny komunista, internacjonał, który czas II wojny światowej spędził w Moskwie, a do Niemiec wjechał z Armią Czerwoną. Beria jednak wymusił posłuszeństwo, więc 1 czerwca 1953 r., po powrocie delegacji...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: