ROZLENIWIACZ

Czy krawat pasuje do dresów? Oczywiście, że nie. Takie połączenie nie mieści się w kanonach stylu. Może jakiś ekstrawagancki projektant mody mógłby zastosować tak kontrowersyjne połączenie elegancji ze stylem sportowym na swoim pokazie. Lecz nie w realnym życiu na ulicach miast. Dlaczego? Bo nawet jeśli chodzi o ubieranie się, to ważne są zasady. Mamy więc styl sportowy – dresy. I styl oficjalny – garnitur. Pośrodku jest tzw. casual, czyli sportowa elegancja.

Zasady są ważne w życiu, bo powstały na bazie wieloletnich doświadczeń. I nie chodzi mi o zakazy i nakazy, lecz raczej o normy, które ludzie, metodą wieloletnich prób i błędów, ustalali. Być może kiedyś ktoś próbował ćwiczyć w krawacie, lecz uznał, że to niewygodne i krawat nie pasuje do stroju sportowego. A inni przyznali mu rację. Prawdopodobnie także z eksperymentów, lecz kulinarnych, wynika to, że nie smarujemy hamburgera czekoladą. W motoryzacji jest podobnie. Niektóre samochody pasują do danego kraju, a inne nie. Takie refleksje naszły mnie, gdy w zeszłym tygodniu bezstresowo jechałem międzystanową I 95 między Filadelfią a Nowym Jorkiem. Samochód, który prowadziłem, czyli Hyundai Santa Fe w wersji Executive, idealnie wpasowuje się w amerykański styl jazdy. Jest duży, wygodny i ma adaptacyjny tempomat, który sam kontroluje prędkość, zwalnia i przyśpiesza, a nawet zatrzymuje auto, kiedy trzeba. Poza tym aktywny system monitorowania martwego pola nie pozwala robić głupstw w stylu wjechania komuś przed nos na sąsiedni pas. Krótko mówiąc, Hyundai po prostu sam się prowadzi, jadąc autostradą. Dodam, że w miejskich korkach Santa Fe potrafi dokładnie to samo. Dzięki temu kierujący lub kierująca ma czas np. na podziwianie okolicy albo wykonanie perfekcyjnego makijażu. Może także poświęcić czas na rozmowę przez zestaw głośnomówiący ze znajomymi, zamiast koncentrować się na uważnym kontrolowaniu sytuacji na drodze. Przyznam, że obserwując, jak samochód radzi sobie w korku nieopodal...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: