Koalicja sięgnie po zakompleksionych

Pożar katedry Notre Dame wstrząsnął światem. Symbol Paryża, Francji, cywilizacji chrześcijańskiej, znana z książek i bajki Walta Disneya świątynia spłonęła na naszych oczach. Nic w zasadzie nie dało się zrobić. Na marginesie całej debaty, gdy już wypowiedziały się tabuny strażaków OSP i hejterzy, którzy byli gotowi podpalić Jasną Górę, aby udowodnić swoją rację, przypomniało mi się, że obiekt ten został wpisany na listę UNESCO w 1991 roku.

Dla mnie to szokująca informacja, bo doskonale pamiętam, że rekonstrukcja warszawskiej starówki, której do Notre Dame nie da się porównać, na liście tej znalazła się w roku 1980. Drugą sprawą jest to, że Francuzi przez lata zbierali pieniądze na remont świątyni i ciągle go przekładali, a gdy już zaczęli, to nie umieli go dobrze przypilnować. I należałoby teraz zapytać, gdzie jest ten cały komitet UNESCO, który na zlecenie lewaków latał po Puszczy Białowieskiej i szukał kornika? Czy planuje on zwiedzić inne zabytki we Francji i sprawdzić, czy aby nie są traktowane podobnie jak katedra? Oczywiście tematu żadnego nie ma. Bo przecież jest coś, czego Francuzi nie posiadają, a mają to Polacy. Nie, nie chodzi mi o wiarę, ale o kompleksy. Gdy tylko UNESCO pojawiło się w Puszczy Białowieskiej, natychmiast wszyscy pochowali się w mysie dziury, bo przecież przyjechali mędrcy z dalekiego kraju. Na tych kompleksach gra wiele środowisk politycznych, a wszystko wskazuje na to, że jest to ostatnia szansa Koalicji Europejskiej. Przecież tuż przed wyborami ruszy cyrk europejski z Trybunałem Sprawiedliwości UE. Stanie się to osią udowadniania, że PiS chce wyjścia z UE. Przewidywalne to do bólu, ale łowienie w kompleksach jest ostatnią szansą Schetyny i spółki. Formacja, która nie uważa, że warto tworzyć program dla wyborców, jest skazana na szukanie elektoratu bezrefleksyjnego, niezainteresowanego i podatnego na manipulacje. A pokłady tego są niestety w Polsce duże.

 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: