Gromy na apokalipsę

Myślenie apokaliptyczne jest obecnie surowo zakazane, bo przecież żyjemy w najwspanialszym ze światów. Jeśli ktoś tego nie widzi albo – co gorsza – w wydarzeniach dostrzega jakieś znaki od Boga (a przecież On – jak twierdzą wojujący bezbożnicy – nie istnieje albo przynajmniej – jak twierdzą wierzący oświeceni – nie ma wpływu na rzeczywistość), to jest chory psychicznie, średniowieczny, nienormalny i kwalifikujący się do leczenia. Kłopot polega tylko na tym, że – tak się składa – nie ma chrześcijaństwa bez apokalipsy i bez apokaliptycznego myślenia i nie ma go bez świadomości, że Bóg mówi do nas przez wydarzenia. Naszą rolą jest odczytać Jego znaki. Samodzielnie i bez nacisku mediów. Każdemu
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: