Śmiertelny amok

Horyzont czasowy wyznacza zamach Stauffenberga 20 lipca 1944 r. Gdyby się udał, zapewne zmieniłby losy wojny i historię powojnia. Niepowodzenie przyniosło straszliwe skutki – pozbawiło armię, jedyną siłę mogąca przeciwstawić się Hitlerowi, kadr i mózgów, a samego Führera pchnęło do działań całkowicie desperackich. Kończy się polityka, zaczyna samounicestwienie. Wtedy zapada decyzja o wojnie totalnej. Walka, zwłaszcza po załamaniu kontrofensywy w Ardenach, traci jakąkolwiek racjonalność. Naród niemiecki, który nie dorósł do swojego Wodza, zostaje skazany na zagładę.

Co gorsza, naród ten do końca pozostaje w szponach diabelskiej propagandy Goebbelsa, co widać szczególnie na froncie zachodnim – na wschodnim wobec świadomości, jaki los czeka Niemcy w rękach Sowietów, propaganda jest zdecydowanie mniej potrzebna.

Książka daje setki przykładów posłuszeństwa do końca, egzekucji i mordów dokonywanych w chwili, kiedy klęska była pewna, a czołgi amerykańskie widoczne na horyzoncie. Opór jest jednostkowy, bunt praktycznie nieobecny, a zbrodnia, np. mordowanie cudzoziemskich robotników, trwa mimo świadomości, że przyjdzie za to zapłacić. Pod tym względem dołowi aktywiści NSDP nie różnią się od swojego przywódcy, który na parę dni przed samobójstwem nakazuje stracić szwagra Ewy Braun Hermanna Fegeleina, próbującego opuścić berliński bunkier

Paradoksalne, próby nieposłuszeństwa częściej pojawiają się na szczytach hitlerowskiej hierarchii – Himmler, „kat nad katy”, usiłuje pertraktować z wrogiem, uwalnia część jeńców z obozów koncentracyjnych. Albert Speer, „architekt Hitlera”, dokonuje nadludzkich wysiłków, sabotując rozkazy wodza o zniszczeniu aż do spalonej ziemi niemieckich zakładów przemysłowych, wie, że wojna się skończy i naród, choć pod okupacją, musi żyć dalej. Podobnie postępuje część dowódców przesuwających swoje oddziały tak, aby wpadły w ręce zachodnich koalicjantów. Najbardziej zaangażowani, rozdarci między subordynacją a zdrowym...
[pozostało do przeczytania 33% tekstu]
Dostęp do artykułów: