Mamy poetę

Poeta odpowiada. Powtarza swoje rozliczenie z młodością z czasów stalinowskich, które – jak pewnie sądził – miał dokonane dawno, w książce Jacka Trznadla „Hańba domowa”. Ale właśnie to – ta wydana niegdyś w podziemiu książka, w której poeta miał odwagę zmierzyć się i skrytykować siebie samego, własną młodość, z bezwzględnością, której nie starczyło żadnemu z głośnych pracowników i przyjaciół koncernu, służy teraz Agorze – pokazuje film, klatka po klatce – do upokarzania Mistrza. A przecież przed chwilą słyszeliśmy i widzieliśmy wielkość – jak czytał wiersz. Słowa ubrane w rytm, obraz, muzykę. To ta przestrzeń przyciąga w filmie najbardziej, pulsuje w skroniach.

Poeta kosi trawę. A chwilę później wchodzi do sądu. By za moment w filmie znów wrócić do właściwej przestrzeni. Opowiada o Polsce po Smoleńsku: „Co się nam wydarza, nie jest dla nas do końca jasne. To dopiero nasi potomkowie będą wiedzieli, co się tutaj naprawdę wydarzyło. Tych lat ostatnich chyba do końca nie rozumiemy. Dzieje się coś, co jest podobne do końcówki Rzeczpospolitej w osiemnastym wieku, niewątpliwie jest to bardzo podobne. Podobne było to, że Polska była rozszarpywana przez swoich dwóch wielkich sąsiadów”. A my widzimy szczątki samolotu i ciasno ustawiony rząd członków Rady Ministrów ubranych na czarno, przyjmujących trumny na Okęciu. Tych przekonanych, że państwo „zdało egzamin”: „Najgorsza wiadomość to jest moim zdaniem ta, że nie wiadomo, kto tutaj teraz rządzi. Na pewno nie jest to ten rząd, który oglądamy w telewizorach i który można nazwać rządem telewizyjnym. To są pozory” – mówi Jarosław Rymkiewicz. Kamera krąży po twarzach ludzi broniących krzyża na Krakowskim Przedmieściu. A poeta mówi: „Polacy nie zawsze chcieli być Polakami. Jest zawsze taka część Polaków, której w ogóle na tym nie zależy. Z tym trzeba się pogodzić, nie należy nad tym lamentować, bo tak jest po prostu. Taka jest ludzka natura. Ci co się buntują, zawsze są w mniejszości”.

Dom...
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: