Kciuk czy środkowy palec? Co pokazuje nam Facebook

Prawica sądzi, że Facebook cenzuruje tylko ją. To nieprawda. Ale faktem jest, że prawicy dostaje się znacznie częściej, ponieważ łatwiej podpada pod pisane i niepisane paragrafy poprawności politycznej, którymi rządzą się wielkie korporacje, także medialne.


Od jakiegoś czasu na Facebooku wyświetlają mi się jako „sponsorowane” tylko treści anty-PiS-owskie. Czasem klikam, że ich nie chcę, ale nic to nie daje. Może któryś z mądrych algorytmów „Bunia” uznał, że zbyt skręcam w prawo i chce mi wyprostować kręgosłup. A może ktoś z polskich władz Facebooka uważa, że trzeba walczyć o demokrację. A może, któż to wie, lewica i liberałowie po prostu płacą tam za reklamę więcej. Problem w tym, że wszystko zostaje w sferze przypuszczeń: nigdy się tego nie dowiemy. Facebook to korporacja zazdrośnie strzegąca swoich tajemnic, walcząca o pieniądze i rząd dusz nad wielkimi obszarami globalnej wioski. Blady uśmiech Marka Zuckerberga jest świetnym symbolem polityki komunikacyjnej jego firmy. Wobec całych społeczeństw i państw łączy ona na ogół zdawkową grzeczność i korporacyjną nowomowę z prostym: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”.

Komu przeszkadza Polska Walcząca?
Myślicie, że boleśnie przekonują się o tym tylko szaraczki? Całkiem niedawno Elisabeth Warren, kandydatka w prawyborach Partii Demokratycznej na prezydenta USA, opublikowała na „Feju” mocny post o tym, że Amazon, Facebook i Google mają zbyt wielką władzę nad gospodarką i demokracją. Facebook zablokował jej u siebie tę treść – zupełnie słusznie uznając, że godzi w jego interesy i zapewne zbyt wiele mówi o realiach. Podniósł się zgiełk i rzecznik firmy poinformował: „Zdecydowaliśmy się przywrócić post, aby umożliwić szeroką debatę”. Facebook nie lubi wizerunkowych wpadek – a ma ich na swoim koncie coraz więcej.
Takich historii jest mnóstwo: kilka dni temu administracja Facebooka usunęła film edukacyjny poświęcony historii Polski,...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: