Owoce zatrutego drzewa

Felieton [Wrzutka]

Wiele jest przyczyn katastrofalnego stanu dyskursu publicznego w Polsce. Nałożyły się na niego spory założycielskie na linii postkomuna i postsolidarność, a następnie rozłam na patriotyczne siły narodu i postkolonialną elitę, przepojoną wobec ciemnego ludu nieskrywaną pogardą. Jednak być może konflikt nie stałby się aż tak dramatyczny, a przede wszystkim tak obrzydliwy, gdyby nie paru osobników, którzy spaskudzili klimat i zatruli, świadomie, nasze życie polityczne.  Myślę tu przede wszystkim o Urbanie i Palikocie (na ich tle prof. Niesiołowski to jedynie sfrustrowany erotoman, a Lepper – watażka, uosabiający wiele problemów polskiej wsi). Urban i Palikot, z pewnością inteligentni i cyniczni do szpiku kości, potrafili budzić w ludziach to co najciemniejsze, najbardziej podłe. Używając plugawego języka, umiejętnie odwoływali się do najciemniejszych stron ludzkiego charakteru, zawiści, lęków, fobii, kompleksów. Urban na łamach „Nie” potrafił zrównać „czerwonych” i „
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze