Upokorzony naród. Autokarami na głosowanie

Dodano: 05/03/2019 - Nr 10 z 6 marca 2019

Reportaż [Wybory po mołdawsku]

Wybory parlamentarne w Mołdawii uznano za obowiązujące. Obserwatorzy z Zachodu stwierdzili, że respektowano w nich praworządność, a wykroczenia były nieznaczne. W tej sytuacji trudno było się opędzić od desperackich apeli zgnębionych przyjaciół: zrób coś. Przecież jesteś z Polski. Mała mołdawska miejscowość Varnița otulona jest z trzech stron nieuznawaną granicą separatystycznej rosyjskiej republiki – Naddniestrza. Trzy dni przed wyborami separatyści porwali tam przewodniczącego lokalnej komisji wyborczej, wysyłając jasny sygnał: nie szarpać się przy wyborach, przez palce patrzeć na oszustwa. Przygnębiające było zobaczyć te oszustwa na własne oczy.„Czegoś takiego w Mołdawii jeszcze nie było” Choć z Kiszyniowa do Varnițy jest 30 kilometrów, jedzie się ponad godzinę – zwłaszcza ostatni odcinek drogi jest delikatnym slalomem pomiędzy dziurami. Tego dnia posterunek rosyjskiego wojska jest wysunięty bardziej w głąb mołdawskiego terytorium, żołnierz z
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze