Premier Olszewski kontra szwindlarze

To artykuł szczególnie dla tych, którzy dają „Gazetę Polską” do przeczytania swoim dzieciom, wnukom, siostrzeńcom. Puśćcie ten tekst dalej – szczególnie gdy ktoś was zapyta, skąd żałoba narodowa po premierze Janie Olszewskim.

Lata 90. to czas szybkich zmian ekip rządowych – charakterystyczny element tamtych czasów, niespokojnych pod każdym względem. Szczególnie w młodszych pokoleniach są ludzie, którzy programowo nie interesują się polityką. I albo ogóle nie wiedzą, kto wówczas rządził, albo nazwiska poszczególnych premierów nic im nie mówią. Ale są też tacy, którzy z wiekiem zobaczyli więcej. Dla nich to rząd Jana Olszewskiego stał się punktem odniesienia dla oceny początków III Rzeczpospolitej i jej późniejszego kształtu.

Położyć kres patologii
Parę dni temu puściłem sobie na YouTubie słynny kawałek „Lewy czerwcowy” Kultu. To rockowy komentarz do niechlubnej „nocnej zmiany” z 4 czerwca 1992 roku. Pod klipem znalazłem wymowne komentarze internautów. „Się człowiek zaczął interesować tymi tematami i nagle ten kawałek nabrał sensu” – napisał Wujo Daro. A internauta Mahister FcK stwierdził: „O czym jest ten numer? Skumałem dopiero jako dorosły facet”. I w skrócie wyjaśnił: „4 czerwca 1992 roku. Obalenie w nocy rządu Jana Olszewskiego, spowodowane wizją publikacji listy współpracowników SB z archiwum MSW. Projekt uchwały sporządzili m.in. Janusz Korwin-Mikke i Antoni Macierewicz. Na listach było około 60 nazwisk spośród ludzi władzy. W tym Lech Wałęsa. Dlatego on panikował najmocniej – jako prezydent. Ten moment można uznać za jedną z największych zdrad stanu w III RP i (...) idei całkowitej dekomunizacji Polski. Słowem, byliśmy blisko posprzątania tego burdelu, odsunięcia nomenklatury WSI i PZPR od stanowisk publicznych i dziś bylibyśmy znacznie mniej okradzionym krajem”.
Rząd Jana Olszewskiego jest wart zapamiętania nie tylko ze względu na dramatyczne kulisy jego odwołania. I nie tylko z uwagi na...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: