Wczoraj jest dziś?

Felieton [Lubię dinozaury]

Patrząc na pogrzeb Jana Olszewskiego, ciężko nie myśleć o drodze, jaką musiał przejść ten człowiek. W tym o dniach, w których obalono jego rząd. Ciężko też nie myśleć o scenach z filmu „Nocna zmiana”. Ze słynną kwestią Donalda Tuska: „Policzmy głosy”. Mam oczywiście świadomość, jakie ryzyko niesie gdybanie „a co by było, gdyby?”. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że gdyby wtedy udało się utrzymać władzę Janowi Olszewskiemu, niektóre patologie, jakie do dziś trawią nasze państwo, mogłyby zostać zduszone w zarodku. Nigdy się już tego nie dowiemy. I podobnie jak ze snuciem wizji alternatyw w historii, warto uważać z analogiami historycznymi i szukaniem punktów stycznych między wydarzeniami oddalonymi od siebie o wiele lat. Tylko znów – wrażenie pewnych podobieństw między tym co teraz a sytuacją tuż przed „nocną zmianą” nasuwa się samo. Przynajmniej mnie. Nie ma co wymieniać różnic między Polską dziś a wtedy. Są oczywiste. Ale pewne rzeczy są takie same. Nienawiść do
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze