To była eksplozja – nie ma innej możliwości

Oprócz odłamków na miejscu katastrofy było też sporo większych części wraku. Czy ich wygląd także wskazuje na eksplozję?

Tak. Najważniejsza rzecz to rozprucie segmentu kadłuba wzdłuż jego osi z charakterystycznym rozwarciem i wywinięciem krawędzi pęknięcia. Kadłub to taka duża rura cylindryczna (walcowa), zamknięta z obydwu stron. Jeżeli samolot spada na ziemię i uderza w nią, np. ogonem, rozłamanie tylnej części kadłuba może nastąpić blisko skrzydła. Przy uderzeniu dziobem może się odłamać z kolei przednia część, często w okolicy skrzydła. Kadłub pęka wówczas (najczęściej) wzdłuż obwodu.

Gdy jednak rurę kadłuba podda się wysokiemu ciśnieniu wewnętrznemu, pęka ona wzdłuż. To podstawowe zasady mechaniki. Każdy inżynier, który studiował wytrzymałość materiałów, zgodzi się, że typowa rura pęka inaczej jako belka, a inaczej jako naczynie ciśnieniowe.

Czyli to wysokie ciśnienie wewnętrzne musiało spowodować pęknięcie wzdłuż i otwarcie kadłuba?

Nie widzę innej możliwości. Potwierdzeniem tej hipotezy jest zresztą wygląd głównych części kadłuba, gdy spojrzymy na nie wzdłuż jego osi. Sprawiają one wrażenie, jakby poza samą konstrukcją niewiele zostało we wnętrzu. Są puste, tam właściwie nic nie ma, chociaż w niektórych miejscach powinno być bardzo dużo elementów. Zawartość kadłuba została po prostu „wydmuchnięta”.

Warto także zwrócić uwagę na stan części ogonowej leżącej osobno. Widać, że jej wręga, czyli element kadłuba samolotu usztywniający go w przekroju poprzecznym, została bardzo poważnie uszkodzona. Jeśli przyczyną tych zniszczeń byłoby zderzenie z ziemią, to kadłub w tym miejscu przestałby być okrągły. Jednak – co widać na zdjęciach z miejsca katastrofy – zachował on okrągły kształt, czyli nie został odkształcony w wyniku mocnego zewnętrznego uderzania, np. krawędzią o grunt. Za to ścianka wręgi jest zniszczona i poszarpana. Jedynie duże ciśnienie wewnętrzne, powstałe w...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: