6 lutego 2019

Dodano: 05/02/2019 - Nr 6 z 6 lutego 2019

Zyziu na koniu Hyziu

„Lenin! Czy ty wiesz, że ja poznałem twoją żonę?” – tym zaskakującym pytaniem powitał mnie Antoni Zambrowski w naszej redakcji na Filtrowej. Musiało być to jakoś w okolicach 2001 r., gdy stawałem przed sądem pod zarzutem: „Umyślnie wprowadził funkcjonariusza policji w błąd co do tożsamości własnej, informując, że nazywa się Włodzimierz Iljicz Lenin”. Z żoną Lenina Nadieżdą Krupską Antoni zetknął się jako małe dziecko, góra 5-letni synek prominentnego działacza komunistycznego. Jeszcze nie triumfującego, bo Krupska zmarła w 1939 r. Antoni był żywym dowodem na to, że będąc z resortowej rodziny, ba, mając ojca na wyżynach komunistycznych hierarchii, można było w życiu iść drogą będącą wzorem dla innych. Oczywiście jeśli było się gotowym nie tylko na odsiadkę za działalność opozycyjną, ale i – w czasie gdy komuchy już się uwłaszczały – na pracę stróża na budowie warszawskiego metra. To z niej Antoni przeskoczył na funkcję asystenta Jarosława Kaczyńskiego – dodajmy, że nie tego
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze