Eugenika wiecznie żywa

Pewne idee, niestety, nie umierają. I choć wydawać by się mogło, że skompromitowały się one już ostatecznie, to jednak wciąż wracają. Tak jest z eugeniką. Kilka dni temu do najgorszych eugenicznych pomysłów nawiązał przewodniczący belgijskiej Socialistische Partij Anders John Crombez, który zaproponował wprowadzenie w Belgii przymusowej antykoncepcji dla par, które nie są przystosowane społeczne i których potencjalne dzieci miałyby cierpieć z powodu zachowań, działań czy stylu życia ich rodziców.

Chodzi oczywiście o narkomanów, alkoholików czy osoby chore. Antykoncepcję nakazywać miałby sąd, a dzięki temu – jak podkreśla socjalista – chroniłoby się dzieci przed narodzeniem w nieodpowiednim środowisku. Kłopot z tym pomysłem jest tylko taki, że został on już w XX wieku przetestowany. W Szwecji specjalne „trójki” (złożone z urzędnika samorządowego, pastora i lekarza) wydawały decyzje o przymusowej sterylizacji czy aborcji w przypadku ludzi, których uznano za niedostosowanych. W Niemczech eksterminacja chorych psychicznie rozpoczęła się od podobnych do belgijskich pomysłów. Jednym słowem – lider socjalistów wpadł na pomysł żywcem przeniesiony z lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku, który doprowadził do eugeniki nazistowskiej. Ale nawet gdyby nie nawiązywać do tamtych czasów, to trudno nie zadać pytania, czy lider socjalistów nie dostrzega, że jego pomysł narusza fundamentalną wolność osób? Wolność prokreacji, decyzji tego rodzaju to absolutny fundament godności osobowej. Nie sposób też nie zadać pytania, czy gdyby antykoncepcja zawiodła (a wiadomo, że zawodzi), to Crombez zasugerowałby przymusową aborcję, oczywiście by „chronić” dzieci przed narodzeniem w nieodpowiednim środowisku?
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: