„Gifty” dla polityków i spotkanie w klubie go-go. Tak się bawiono w Azotach za PO

Dodano: 22/01/2019 - Nr 4 z 23 stycznia 2019

KRAJ [Grupa Azoty, Platforma Obywatelska]

„Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police była traktowana jako koło ratunkowe dla wydatków polityków” – twierdzi Wojciech Wardacki, prezes Azotów. Za rządów PO za pieniądze spółki śpiewał dla Grzegorza Schetyny jazzman Włodek Pawlik, finansowane były loty polityków, wręczano im „gifty”, na przykład zegarek za 50 tysięcy złotych. Sam prezes Krzysztof Jałosiński dokonał zakupów z firmowej karty kredytowej za ponad milion złotych. 381 milionów złotych. Tyle Grupę Azoty Zakłady Chemiczne Police kosztowała nietrafiona i nosząca znamiona przestępstwa inwestycja w Senegalu. Chodzi o kopalnię fosforytów, na którą wydano dziesiątki milionów dolarów. Inwestycja ta związana jest w wrocławską firmą DGG Eco, której założycielem był Jan B. Wcześniej był on właścicielem Kolmexu, w PRL centrali handlu zagranicznego, gdzie lokowani byli działający pod przykryciem funkcjonariusze SB, wywiadu wojskowego i WSW. Dyrektorem w Kolmexie był poseł Jan Chaładaj z SLD, wiceminister gospodarki w
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze