Na linie do jubilera. Wpadł przez DNA

To było spektakularne włamanie. Przez szyb wentylacyjny złodziej wtargnął do salonu jubilerskiego i ukradł biżuterię oraz zegarki warte setki tysięcy złotych. Rabuś popełnił jednak błędy – dlatego wpadł. Wyszło też na jaw, że podobnego skoku dokonał w Niemczech.

„Arkadia” w Warszawie to jedno z największych centrów handlowych w Polsce. Jest ogromne. Działa w nim ponad 200 sklepów, a na jego dachu – ciekawostka – umieszczono swego czasu pasiekę. Niestety, przed kilkunastoma miesiącami doszło tam również do spektakularnego przestępstwa. W nocy z 27 na 28 listopada 2017 roku dokonano włamania do salonu jubilerskiego. Sprawa była głośna, bo łupem złodzieja padła biżuteria i zegarki warte majątek. Jak ujawniła policja, straty sklepu to ponad 700 tysięcy złotych. Także okoliczności przestępstwa zaskoczyły stołecznych „kryminalnych”, bo rzadko coś takiego się zdarza. „Nieznany (…) mężczyzna zaczekał do zamknięcia centrum handlowego, a następnie przez szyb wentylacyjny, przy wykorzystaniu liny, dostał się na zaplecze sklepu” – informowała Komenda Stołeczna Policji.

Odkryto, że rabuś znalazł klucz do sejfu i z niego wyciągnął drogocenne przedmioty. Na zapleczu nie było kamer monitoringu. Przyjęto tezę, że złodziej taką samą drogą wydostał się z salonu. „Resztę nocy aż do otwarcia galerii spędził w toalecie centrum handlowego. Nad ranem wraz z >>fantami<< opuścił niepostrzeżenie budynek” – informowali śledczy.

Policjanci wyjaśniali okoliczności przestępstwa, ale przede wszystkim wszczęli poszukiwania sprawcy. Po sprawdzeniu nagrań monitoringu ustalono, iż podejrzany wcześniej przeprowadzał w jubilerskim salonie swoisty rekonesans. Jego tożsamość pozostawała nieznana, ale opublikowano króciutki filmik, na którym widać młodego, wysokiego mężczyznę oglądającego gabloty z biżuterią.

Przez następne miesiące brakowało informacji o postępach w śledztwie. Co nie znaczy, że ich nie było. Wręcz przeciwnie!...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: