Nie dać się podzielić

Jedną z niewielu zasad, którą wyznaję, jest uporczywa walka o jedność ludzi połączonych wspólną ideą, wizją, a może tylko nadzieją. Można się różnić, spierać, można się nawet nie lubić, jednak trzeba zachować świadomość celu, jaki mają nasi liczni przeciwnicy, a jest nim skłócenie nas. Czy jest na to recepta? Tak! Otwartość i odporność.

Ile razy człowiekowi nóż się w kieszeni otwiera, gdy słyszy obelgi od niedawnych przyjaciół, pomówienia od kombatantów wspólnych zmagań. Ale trzeba wytrzymać. Bo nie chodzi tu o pojedynczy interes każdego z nas, lecz o coś zdecydowanie większego. Ostatnio doświadczyłem prawdziwego zalewu hejtu przy okazji emisji telewizyjnej
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: