Dobry car Bronisław, zły bojar Donald

Przyjaciel Janukowycz, czyli miłości do Moskwy ciąg dalszy

Od pierwszych dni prezydentury Komorowski demonstracyjnie wręcz manifestował swoją lojalność wobec Moskwy, dopuszczając się wybryków takich jak awansowanie po Smoleńsku szefa BOR generała Mariana Janickiego czy odznaczanie rosyjskich milicjantów ze Smoleńska.

Nowym aktem lizusostwa wobec Moskwy było jego poparcie dla Wiktora Janukowycza w czasie kryzysu związanego z międzynarodowym bojkotem Euro 2012. Jako jedyny z ważnych polityków regionu Komorowski zamierzał wybrać się na szczyt w Jałcie. Spotkanie jednak odwołano.

Przypomnijmy, że szczyt, którego gospodarzem miał być prorosyjski premier Wiktor Janukowycz, zbojkotowały głowy państw Niemiec, Słowenii, Austrii, Czech, Chorwacji, Bułgarii i Estonii. Twarde stanowisko wobec Janukowycza przedstawił też, sporo ryzykując, lider polskiej opozycji Jarosław Kaczyński. Bojkot poparł także Janusz Lewandowski, polityk PO, komisarz europejski ds. programowania finansowego i budżetu.

Sprawa więzionej Julii Tymoszenko stała się głośna dzięki konfliktowi między Rosją a Niemcami. Niemcy chcą budowy podporządkowanej sobie Europy ze stolicą w Berlinie. Współpraca z Rosją zeszła na drugi plan. Moskwa postanowiła więc pokazać, że państwa postkomunistyczne to jej strefa wpływów. Komorowski udzielił jej wsparcia.

Lobbysta Ukrainy Janukowycza mózgiem polityki Komorowskiego

Jak ustaliliśmy, głównym autorem linii poparcia Komorowskiego dla Janukowycza jest eurodeputowany Paweł Zalewski, mający wielu dobrych znajomych w prorosyjskiej Partii Regionów. Z Komorowskim znają się jeszcze z czasów Unii Wolności.

Do wzrostu jego znaczenia przyczynił się fakt, że nawet posłowie PO przyznają, iż współpracownicy prezydenta zajmujący się polityką międzynarodową są nie tylko prorosyjscy, ale i wyjątkowo mało kompetentni. Jaromir Sokołowski, podsekretarz stanu w Kancelarii...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: