Wielka wsypa

Pogardę okazywali nie tylko koledzy z innych mediów, ale też często osoby przypadkowe, napakowane reżimową propagandą. Kumulacją takiego zabiegu były wydarzenia pod Krzyżem Pamięci. Na oczach policji i dziennikarzy bito i poniżano modlących się ludzi. Takich scen, a nawet dużo gorszych, jak ta ostatnia z agresywnym działaczem Platformy Obywatelskiej pod Sejmem, można było na Krakowskim Przedmieściu nakręcić dziesiątki. Doświadczyła ich zapewne i sama Ewa Stankiewicz.

W efekcie tej kampanii naładowany nienawiścią działacz PO zaczął mordować przypadkowych pracowników biura PiS. To nie otrzeźwiło ani mediów, ani zwolenników rządu.

Niesiołowski atakując Ewę Stankiewicz, pokazał, co tkwi w duszy znacznej części tych, którzy tworzą obecną rzeczywistość. Jeżeli mają do niego pretensję to o to, że dał się ponieść emocjom i pokazał, jaki jest naprawdę.

Poniżanie przeciwnika to ważny element socjotechniki totalitarnej władzy. Lepsi mogą rządzić, bo ci, których przymuszają do posłuchu, są gorsi, mniej warci, są z PiS-u albo, co gorsza, z „Gazety Polskiej”. Można więc bić i odbierać godność, można nawet całkiem zdegradować człowieka, byle się nie wydało.
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: