FRANCUSKI PIESEK

Motoryzacja [Mistrz kierownicy ucieka - JELCZ PR 110 – BERLIET]

Każdy ma swoje wspomnienia dotyczące stanu wojennego. Dla mojego pokolenia, które w 1981 r. chodziło do szkoły podstawowej, te najbardziej powszechne to pamięć o tym, że nie było Teleranka. Nie będę kłamał, że rozumiałem, o co chodzi, bo wówczas nie rozumiałem. Pamiętam tylko, że od poniedziałku zamknięte były szkoły, więc cieszyliśmy się, że mamy nieplanowane ferie. Dopiero kiedy w lutym okazało się, że tych prawdziwych ferii nie będzie, zacząłem nienawidzić stanu wojennego. Z kolei dla mojej mamy niedziela 13 grudnia była wielkim stresem. Bo tata wyszedł raniutko z domu i pojechał na działkę, a tymczasem w telewizji generał w okularach ogłaszał wojnę w Polakami. Tata opowiadał potem, że gdy stał na przystanku, podjechała milicyjna nyska, z której wypadł mundurowy i na szybie przystanku nakleił obwieszczenie. Tata przeczytał, lecz zdecydował, że stan wojenny nie jest dostatecznym powodem, dla którego musiałby rezygnować z wyprawy na działkę. Wsiadł więc w berlieta linii 170 i
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze