FRANCUSKI PIESEK

Każdy ma swoje wspomnienia dotyczące stanu wojennego. Dla mojego pokolenia, które w 1981 r. chodziło do szkoły podstawowej, te najbardziej powszechne to pamięć o tym, że nie było Teleranka. Nie będę kłamał, że rozumiałem, o co chodzi, bo wówczas nie rozumiałem. Pamiętam tylko, że od poniedziałku zamknięte były szkoły, więc cieszyliśmy się, że mamy nieplanowane ferie. Dopiero kiedy w lutym okazało się, że tych prawdziwych ferii nie będzie, zacząłem nienawidzić stanu wojennego. Z kolei dla mojej mamy niedziela 13 grudnia była wielkim stresem. Bo tata wyszedł raniutko z domu i pojechał na działkę, a tymczasem w telewizji generał w okularach ogłaszał wojnę w Polakami. Tata opowiadał
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: