Niejaka Alicja… Bourne!

FILM [GDZIEŻEŚ SIĘ PODZIEWAŁA]

„Fuga” spełnia się jako film o zaniku pamięci spadającym na młodą żonę i matkę. Towarzyszymy jej od jej pojawienia się na dworcu jako włóczęgi, odzyskujemy świadomość w szpitalu z lekarzem, lądujemy w studio TVP i słyszymy telefon od mężczyzny twierdzącego, że jest naszym ojcem. Etap drugi to wejście w dom matki, potem do mężowskiej willi. Patrzymy na nieprzyjazny świat oczami bohaterki, dręczeni wizjami upadku i rozpadu, doświadczając nieczułości i obcości. Podejrzliwi, poznajemy zapomniane szczegóły i próbujemy odkryć tajemnicę. Identyfikujemy koleżankę, najwyraźniej kochankę męża. Smoczyńska, autorka „Córek dansingu” o syrenach lądujących w naszym świecie, znów sięga po figurę przybysza znikąd. Jej Alicja/Sylwia to kobieca odmiana Bourne’a. Ale też „Dziewczyna z pociągu”, bohaterka grana niedawno przez Emily Blunt. Tamci też stracili pamięć w wyniku stresu i krzywdy, ale bardziej złożonych niż u Alicji. „Fuga”, stylizowana na kino tajemnic, na lynchowską
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze