Zabili Staszka

Czy można bezkarnie zabić człowieka, a potem przez lata skutecznie zacierać ślady, aby zbrodnia pozostała niewykryta i nieukarana? Oczywiście, w PRL było to możliwe. Zdarzało się tak wielokrotnie, nazwiska ofiar tajemniczych śmierci znaliśmy na pamięć. „Nieznani sprawcy”, „nieszczęśliwy wypadek”, „niewyjaśnione okoliczności”, „umorzone śledztwo” – takie formułki powtarzała reżimowa prasa, a funkcjonariusze dziennikarstwa kpili z rzekomo bezzasadnych podejrzeń, zgłaszanych przez Radio Wolna Europa.

W tych sprawach tylko śmierć była pewna. Cała reszta tonęła wśród niejasnych informacji, niemożliwych do ustalenia faktów, sprzecznych pogłosek. Większość Polaków przy okazji każdej z
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: