Godnie i biało-czerwono. Sto lat niepodległa

Miała być apokalipsa, było najspokojniej i najbardziej uroczyście od lat. Biało-Czerwony Marsz „Kocham Cię Polsko” i Marsz Niepodległości były zwieńczeniem obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości. I, na szczęście, nie spełniły się wizje czyhających na rozróbę i fatalny wizerunek Polski na świecie.

Żadnych wybitych szyb, spalonych budek pod ambasadą rosyjską, wozy telewizyjne pozostały nienaruszone. Dziwnym trafem, od roku 2015 Marsze Niepodległości są bardziej bezpieczne. Najwyraźniej ten argument nie przekonuje zagranicznych mediów. Jak jeden mąż najważniejsze dzienniki amerykańskie, niemieckie, brytyjskie, niemieckie i rosyjskie waliły w pochody 11 listopada jak w bęben. Ale czegóż tu się spodziewać po zagranicznych dziennikarzach, skoro nawet Francis Fukuyama, słynny politolog, napisał, że oto „Andrzej Duda dołączył do faszystowskiego marszu”? Medialne przekłamania to woda na młyn opozycji. Niestety, może w Platformie Obywatelskiej i Nowoczesnej są mężowie, ale z pewnością nie stanu. Jeśli ktoś oglądał warszawskie marsze, a w szczególności był ich uczestnikiem, nie powinien zważać na przekłamane relacje. Ich skala jednak doprowadziła wielu zwykłych obywateli do temperatury wrzenia – zetknęli się na własne oczy z manipulacją po krótkim porównaniu tego, co widzieli. Jakoś zwolennicy teorii „zagranica o nas pisze” nie twierdzą, że gros przestępstw na Przystanku Woodstock świadczy o patologii festiwalu. Gdzie tu logika?

Swój udział w tym, że 11 listopada w stolicy przebiegał wyjątkowo spokojnie i hucznie, ma oczywiście Hanna Gronkiewicz-Waltz. Stawiam tezę, że gdyby nie jej wytężone działania profrekwencyjne, 100-lecie Niepodległości na ulicach świętowałoby 100, może góra 150 tys. osób. A tak, dzięki antydemokratycznym ciągotom HGW, zjawiło się ponad 250 tys. demonstrujących. I dobrze, bo nie było podstaw do rozwiązania Marszu Niepodległości – dzięki pokojowemu nastawieniu uczestników i świetnie pracującej policji....
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: