WIEJSKI SPRZĘT KASKADERSKI

Dodano: 30/10/2018 - Nr 44 z 31 października 2018

Motoryzacja [Mistrz kierownicy ucieka – motocykle legendy]

Ostatniego dnia października 1985 r. z taśmy montażowej w Świdniku zjechał ostatni motocykl WSK, motocykl, który stał się legendą. Mówi się często, że to maluch zmotoryzował Polskę. Można z tym polemizować. Po II wojnie światowej niewielu Polaków było stać na samochody. Masowo natomiast zaczęto kupować motocykle. Na długo przed fiatem 126p junaki, SHL-ki, gazele i właśnie WSK-i warczały na polskich drogach. Również mój ojciec był szczęśliwym posiadaczem tej maszyny. A ja, wówczas dwuletni berbeć, płakałem w niebogłosy, ilekroć na nią wsiadał. Podobno to było powodem, dla którego zdecydował się sprzedać motocykl i zacząć oszczędzać na fiacika. Takich historii rodzinnych związanych z WSK-ami jest w Polsce z pewnością mnóstwo. Bo ten pojazd był wszechobecny. O WSK-ach powstawały nawet piosenki. „Wybrałam już sobie chłopaka na medal… przystojny, niegłupi, szeroki gest ma. Na wiosnę mi kupił WSK” – śpiewali w 1966 r. Danuta Rinn i Bogdan Czyżewski. „Czarodziejską siłę ma,
     
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze