Kochajmy polskie sondaże

Sondaż prawdę ci powie. Zależy jaki. A jest ich mnóstwo. I w większości bez sensu i znaczenia. Można np. zapytać czytelników albo internautów: kto jest ładniejszy, Hillary Clinton czy Angela Merkel? Wielu respondentów będzie miało problem z odpowiedzią. Bo jak Clinton, to możemy urazić Merkel, która jest ważniejsza, bo europejska, czyli bliższa naszym interesom. Jak Merkel, to znowu policzek dla Clinton, bo ona jest od Obamy, a Obama zaprosił Komorowskiego. Wierzcie lub nie, ale wynik sondaży nie tylko zależy od preferencji poszczególnych osób, ale również od politycznych i egzystencjalnych kalkulacji, zarówno pytających, jak i odpowiadających na pytania. Pytający, w naszym pseudodemokratycznym kraju, wolą dmuchać na zimne i nie narażać się władzy, bo władza może zawsze znaleźć haka na konkretną, uznaną za nieprzychylną jej sondażownię. Pytani, bo na wszelki wypadek wolą nie ujawniać swoich prawdziwych sympatii, a nuż się wyda, a ponadto najlepiej iść z prądem.

Pewna młoda dziewczyna powiedziała mi, że jej rówieśnicy boją się ujawniać swoje poglądy, sympatię dla PiS, wartości, które im przyświecają, bo mogą narazić się na ostracyzm na uczelni, w pracy czy w towarzystwie. Nic dziwnego, że nierzadko muszą ukrywać się ze swoimi przekonaniami z obawy przed utratą przyjaciół, miejsca pracy czy negatywnym nastawieniem profesorów. Pomyślałam wówczas, że znalazłam się w pętli czasu. Ja też byłam młoda i też miałam swoje, odmienne od obowiązujących, poglądy. Ale nie miałam nic do stracenia prócz kiepskich zarobków i kiepskiego zaopatrzenia sklepów. Wówczas wszyscy ci, co kochali (często pozornie) PZPR i którzy jej nie kochali, mieli do wyboru to samo i takie samo. Dziś młodzi ludzie mają dużo więcej do stracenia. I boją się o swoją przyszłość.

Co zatem robić? Można udawać kogoś innego, żeby nie utracić pozycji społecznej i zawodowej, a nade wszystko zdolności do spłacenia kredytu na mieszkanie albo samochód. Można też przeciwstawić się panującym...
[pozostało do przeczytania 15% tekstu]
Dostęp do artykułów: