AUTKO Z DUSZĄ

Piszę ten tekst, racząc się ciepłym, wrześniowym wieczorem w jednej z nadmorskich miejscowości. Patrzę na mały samochodzik – Fiat 500. Samochodzik, który wywołał u mnie wspomnienia sprzed 20 lat, kiedy z moją wówczas przyszłą żoną byliśmy w tejże miejscowości innym małym autkiem – Fiatem 126p. Pamiętam tę podróż.

Prawie wszystkie klamoty upchnęliśmy na tylnym siedzeniu, bo w bagażniku zmieścił się jedynie mały namiot. Być może przez obciążenie maluch z trudem wspinał się na niektóre fragmenty drogi nieopodal Trójmiasta. Jechaliśmy z otwartymi oknami, bo dmuchawa nie radziła sobie z zapewnieniem znośnej temperatury wewnątrz szybko nagrzewającego się wnętrza.
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: